Specjalnie dla Doszki moje the best of humor jajogłowy (zresztą z blogowego auto-recyklingu).
“Podobnie jak wartościowy ogląd z bliska, tak i spojrzenie z perspektywy ptaka ma swoje znaczenie.
Ale fryderycjańskie Prusy, habsburska Austria czy Bawaria Wittelsbachów były tworami, które posiadały wiele słabych i czułych miejsc. Zaliczyć do nich należy np. Kościół, którego słów nie mógł ignorować nawet najsilniejszy władca (…)
Ten autorytarno-urzędowy sposób postępowania, ciągnął się jak czerwona nitka poprzez historię szkolnictwa w całym XIX wieku.
Znamienne jest, że podręczniki dla szkół ludowych były poddane bardziej surowej kontroli niż te dla gimnazjum, którym udzielano niewielkiego bonusu pobłażliwości.
O porozumieniu historyków ponad narodowymi grobami mieli niewielkie mniemanie.
Historia kultury, zgodnie z powszechnym mniemaniem, była szczególnie bliska dziecięcym wyobrażeniom o życiu, a ich wieloraka więź z epicką treścią czytanek czyniła więcej niż należy, aby zapoznać je z kanonami wiedzy.
Nie było to ze szkodą dla historii starożytnej, ponieważ obserwowane ze zgrzytającymi zębami wtargnięcie w latach dziewięćdziesiątych historii nowożytnej niewiele zmieniło.”
Fragment tłumaczenia z publikacji naukowej Wydawnictwa Uniwersytetu Rzeszowskiego (2004)
20 listopad 2007 o 8:50 pm |
Dzięki wielkie i proszę o więcej.
Chociaż… nie wiem, komu się bardziej powinno dostać – autorowi, czy osobie odpowiedzialnej za redakcję, do której należy usuwanie takich michałków.
Nie czytałam, tylko za studentem mogę dorzucić przepiękną metaforę znalezioną w jednej z biografii Marii Skłodowskiej-Curie. Marysia – pisze autor(ka) – była jak pies-wodołaz, opiekuńcza i troskliwa wobec rodzeństwa i ojca. Niestety, student zniknął i dobrze, bo on takie metafory traktował poważnie i uważał je za sadadne.
Doszka (sama nie wiem, czym “sweter czy brońbożejajnik”?)
20 listopad 2007 o 9:01 pm |
pies-wodołaz… tak… można i tak… bez słów zostałam…
Racja, tu ewidentnie zaoszczędzono na redaktorze i tłumaczu też, bo to wyglądało na tłumaczenie jakiegoś licealisty/tki. Może jakieś “znajomości”? Trudno powiedzieć. Faktem jest, że te biedny Niemiec, którego tekst tak zmasakrowano, pewnie był załamany. W żaden sposób nie wiadomo, o co w tym tekście chodzi. Dzięki tłumaczowi.
Serdecznie,
21 listopad 2007 o 3:30 pm |
ciekawa jestem, jak wygląda np. kot-wodołaz, reszty nie komentuję
))