(ze specjalną dedykacją dla Magdy
Ktoś, kogo bolą zęby, jest kimś innym niż ten, kogo zęby nie bolą. Zęby mogą mieć też coś wspólnego z miłością, bo Werter z opuchniętym policzkiem i głową obwiązaną chustką raczej nie nadaje się na Wertera: rozmyśla o tym, jakby pozbyć się bolącego zęba i zapomina o tym, że miał strzelić sobie w łeb. Powraca do tej myśli dopiero po ekstrakcji, która jednak była – zważywszy na ówczesny stan stomatologii – czymś w rodzaju samobójstwa, więc nie wiadomo, czy warto robić coś takiego po raz drugi. Z niemal każdego listu Mickiewicza, Czeczota, Pietraszkiewicza, Malewskiego można dowiedzieć się czegoś o zębach. Bolący ząb to była wówczas prawdziwa klęska i cierpienia, których z tego powodu dzisiaj doświadczamy, nie dadzą się porównać z cierpieniami ludzi XIX wieku, którzy nie słyszeli o niczym takim, jak znieczulenie. Zęby traciło się wtedy w młodości i właśnie dlatego mowa jest o tym w listach ludzi młodych. Starzejący się Mickiewicz w listach do Towiańskiego o zębach nie pisze, bo już nie ma o czym. Malewski do Mickiewicza: ,,Od tego czasu przez trzy dni cierpiałem okropnie na zęby”. Pietraszkiewicz do Mickiewicza: ,,Ja dni kilka dla bólu zęba i fluksyi (opuchłości) musiałem przesiedzieć w domu”. Czeczot do Pietraszkiewicza o Mickiewiczu: ,,Ząb zawczoraj jeden wyrwał, ale drugi na to miejsce boleć mu dziś okrutnie zaczął”. Mickiewicz do Czeczota: “Zęby mi wypsuły się; trzy znowu, nie wiem, co z nimi począć”. Hrabina Puttkamerowa do Czeczota: ,,Przez kilka nocy prawie się wariowałam z tego bólu. Posyłam dopiero po pigułki do Wilna, które mają slużyć na zęby, a jeśli i te nie pomogą, przyjadę sama dla wyrwania tego zęba; chociaż tak jest osadzony, że operacja będzie trudna”.
Może ktoś obliczy – na podstawie pięciu tomów korespondencji Filomatów – ile zębów Mickiewicz stracił w Kownie. Pewnie kilkanaście. Zęby najczęściej wyrywano, ale niekiedy – nie jest dla mnie jasne, na czym to polegało – przypiekano lub złocono. Z książki Wincentyny Zawadzkiej “Gospodyni litewska” można się dowiedzieć, co robiła hrabina Puttkamerowa, aby mieć białe i zdrowe zęby […] „Zęby rano, wieczór i po każdym jedzeniu wypłukać należy wodą, ani zbyt zimną, ani też letnią, tylko taką, jaka jest latem w rzece“. Zawadza doradzała, żeby nie używać twardych szczoteczek i nie szorować codziennie zębów jakimiś proszkami. Osad, pouczała, należy „zdjąć narzędziem umyślnie na to zrobionym albo własnym paznokciem“. Dwa razy w tygodniu dla czyszczenia zębów można użyć „proszku z brzozowego węgla“. Można też je czyścić „miękką tabaką“, a „tenże sam skutek robi proszek z przepalonego w fajce tytuniu“. Kto tego robił nie będzie, ostrzegała Zawadzka, ten będzie miał na zębach „obwódkę żółtawozielonawą“ i czeka go wizyta u dentysty. […] Najbardziej przejmujący opis ekstrakcji pochodzi z listu Mickiewicza do Czeczota i Zana z 10/22 maja 1820 roku: „Blisko tygodnia cierpiałem na ząb srodze, kilka bezsennych nocy i dni nieznośnych zmusiły mię do okropnej operacji wyrwania tego uprzykrzenia. Aż mię dreszcz przechodzi, ilekroć wspomnę na owe łamanie i skrzypienie i wleczenie dwucalowego korzenia i płynienie krwi itd.“
Jarosław Marek Rymkiewicz, Żmut