Po raz pierwszy usłyszałam go trzy lata temu, w National Public Radio. Był to długi wywiad, który dał Diane Rehm. Mówił wtedy m.in. o swojej pracy w Senacie, aktywizmie na południu Chicago, o wojnie w Iraku. Pamiętam, że wtedy zrobił nam mnie wielkie wrażenie inteligencją, rozsądkiem, polotem, wiedzą i wrażliwością. Słuchała, słuchałam, słuchaliśmy. Mój mąż powiedział mi wtedy, że to młody senator z Illinois, niesamowicie błyskotliwy, wschodząca gwiazda. “Zobaczysz, że ma przed sobą wspamniałą przyszłość. Nazywa się Barack Obama.”
Nie śniło nam się wtedy, że w trzy lata później po tak wspaniałej kampanii Obama stworzy ruch społeczny największy do lat 60-tych, podbije wyobraźnię własnej partii, i pokona, jak ktoś to powiedział, “maszynerię Clintonów”. Na początku prawyborów nie wierzyłam, że Barack ma szanse. Niewielu wierzyło. Po Iowa chciałam, żeby wygrał. Od Iowa śledziliśmy ten narodowy fenomen polityczny, charyzmę Baracka, powstawanie ruchu politycznego, niebywałą aktywizację młodzieży, przebudzenie społeczne – w nadziei na zmianę.
I zmiany widać. Po lokalnych prawyborach koleżanka, która siedziała w lokalach wyborczych (sama popierająca Hillary), powiedziała mi, że to było niesamowite widzieć, ile ludzi przyszło do głosowania – ilu takich, którzy nigdy wcześniej nie głosowali… I że jest pewna, że to Obama ich tam przyprowadził. Słyszałam też, niejeden raz, że w tegorocznych primaries w naszym hrabstwie wydano więcej uprawnień do głosowania poza terenem zamieszkania, niż w jakichkolwiek wyborach w historii stanu…
To historyczny moment w historii Stanów Zjednoczonych.
Ufam Obamie.
4 czerwiec 2008 o 7:19 pm |
a co myslisz o Clinton jako vice?
4 czerwiec 2008 o 10:52 pm |
Hm… Nancy Pelosi, Przewodnicząca Kongresu, powiedziała, że mało prawdopodobne. A ona wie co mówi. Teraz najważniejsze, co zrobi Hillary – czy pociągnie sprawę do Denver, do konwencji demokratów i co powie tym, co ją wspierają. Zwolennicy Hillary są zdenerwowani – i nic dziwnego. Sama byłabym wściekła, gdyby Obama przegrał. Problem w tym, że vice niewiele ma do roboty… a to chyba nie odpowiada ambicjom i planom Hillary. Oczywiście, gdyby nie daj Boże coś się stało prezydentowi… No i przede wszystkim co zrobić z Billem?

Ale kto na vice, to dobre pytanie. John Edwards (którego popierałam dopóki się nie wycofał), byłby wspaniały na generalnego prokuratora. Bill Richardson, którego bardzo sznuje – znakomity na sekretarza stanu. Obaj poprali Obamę. Kto wie…? Może i Hillary. Jeśli ją nerwy nie poniosą i nie powie czegoś głupiego (albo Bill).
W każdym razie wszystko się dzieje.