pożegnanie

16 listopad 2008

Wszystko w życiu mija, nawet najdłuższa żmija, jak mawia mój stary znajomy. Przyszedł czas, żeby się pożegnać.

Bardzo dziękuję wszystkim tym, którzy tu zaglądali. A jeszcze bardziej tym, którzy ze mną rozmawiali. Jestem Wam bardzo wdzięczna za czas, który poświęciliście mojemu pisaniu i za wszystko, czego się od Was dowiedziałam i nauczyłam. Daliście mi szansę żywego kontaktu na odległość. Bardzo Wam za to dziękuje! :)

Wiem, że blogowanie wchodzi w krew, więc nie mogę obiecać, że już nigdy nie wrócę. Ale muszę przyznać, że będę się bardzo starała, bo ważne i czasochłonne sprawy, niestety ;) , są także poza blogosferą. Z pewnością będę bywać na zaprzyjaźnionych blogach.

Życzę Wam wszystkim krótkiej i lekkiej zimy. Życzę, żeby świat nas nigdy nie przestał zadziwiać – pozytywnie – i żeby przyglądanie się światu nigdy nie stało się rutyną.

I wszystkiego, wszystkiego najlepszego! :)

Ala


lizanie znaczków a preferencje polityczne

15 listopad 2008

“Marszałka Piłsudskiego moja ciotka [ziemianka z Wielkopolski] nienawidziła fanatycznie. W jej rozumieniu był on bezbożnikiem i socjałem. Doszło do awantury na poczcie w Chełmży, gdy samemu naczelnikowi odmówiła przyjęcia znaczków z podobizną marszałka, twierdząc, że ‘go lizać nie będzie’.”

Wacław Hulewicz, Dziewiąta przepaść


a propos pewnego “końca”…

12 listopad 2008

reynolds

Joshua Reynolds, The Young Black

belley_1

Anne-Louis Girodet, Portret Obywatela Jean-Baptiste Belley

toussaint1

Toussaint Louverture

toussaint2

Toussaint Louverture


rasizm po polsku

9 listopad 2008

Poseł Górski w polskim parlamencie o wyborze Baracka Obamy.

W demokracji jest miejsce na różne poglądy, nawet ekstremalne, nawet ekskremalne. Ale czy jest na nie miejsce w parlamencie? U naszym kraju, zdaje się, tak.


yes, we can

5 listopad 2008

Ponad trzy lata temu, w samochodzie, usłyszałam go po raz pierwszy. To był długi wywiad w NPR. Mówił o wojnie w Iraku, o swojej pracy na południu Chicago, o systemie ubezpieczeń, o religii, o konieczności włączenia zaniedbanych grup do procesu demokratycznego. O inspiracji i nadziei. I mówił mądrze, przekonująco i zajmująco. Mój mąż powiedział mi wtedy: To jest młody senator z Illinois. Jest czarny, ale … właściwie jest biały. Zapamiętaj jego nazwisko, bo on ma przed sobą wspaniałą przyszłości. Nazywa się Barack Obama.

Słuchaliśmy. Zapamiętałam.

To najbardziej charyzmatyczny polityk, jakiego widziałam. To był także i mój kandydat, jeszcze od primaries, popierany z całym przekonaniem. Ufam mu. Jego kampania pokazała mi w praktyce, co to znaczy multikulturalizm; co to znaczy kulturowa konstrukcja rasy. Co to znaczy społeczeństwo obywatelskie i demokracja. Jak wielka jest siła politycznej inspiracji.

Kilka dni temu powiedziałam przyjaciółce, że jeśli Amerykanie nie wybiorą Obamy na prezydenta – najbardziej charyzmatycznego przywódcy pokolenia, to nie ma nadziei dla tego kraju. Ale kiedy dzisiaj media ogłosiły, że został wybrany, patrzyłam w telewizor i nie wierzyłam. Chciałam tego, wiedziałam, że to się pewnie zdarzy, ale przez kilka minut nie wierzyłam w to, co widzę.

A jednak.

Historia dzieje się teraz. A inspiracja może czynić cuda.