kościelna moralność w czasach wojny

30 kwiecień 2009

“Podczas wojny [I-szej] miałem przez jakiś czas powierzony jeden z oddziałów fortecznego szpitala Nr 7 w Krakowie, pomieszczony w gmachu Akademii Sztuk Pięknych. Otóż jednego dnia zaraportowano mi, że ksiądz, który z urządu odwiedzał chorych, przyniósł pod habitem młotek i poodbijał wstydliwe części wszystkim gipsowym posągom znajdującym się w sieni i w korytarzu. Nie darował nawet boginiom i ich nadobnym wzgóreczkom! Wojna szalała, sale były pełne rannych, ludzkość przechodziła gehennę, ale księżulo interesował się tylko tym jednym…”

Tadeusz Żeleński (Boy), Nasi okupanci


seksualność, postępowość, a obrona godności circa 1932

29 kwiecień 2009

“Gdzieżby się zresztą odczyt o Villonie mógł odbyć bez polityki! [...]

Włocławek. Znów przygrywka w prasie. Szumny tytuł:
W obronie godności naszego miasta. Czytam: ‘Rzecz ciekawa, kto w naszym mieście odczuwa potrzebę tej niewybrednej strawy, jakiej dostarcza biedny umysł godnego współczucia człowieka? Jedno wiadomo, że ogół zdrowo myślących obywateli naszego miasta jeszcze tak nisko nie upadł, by dla zaspokojenia swych potrzeb kulturalnych miał słuchać ludzi, których zainteresowania nie wchodzą poza wąski zakres spraw seksualnych… Jesteśmy przekonani, że obywatele włocławscy nie dadzą się sprowokować… Nie pozwolimy sobie przed oczyma roztaczać tak pojętej postępowości… Nie współdziałajmy z tymi, co dokonywują moralnego rozbioru Polski…’

Stanowczo w biegu głupoty na przełaj – tym razem dziennikarz z Włocławka zdobył puchar wędrowny. Poza tym odczyt odbył się bez przeszkód.”

Tadeusz Żeleński (Boy). Nasi okupanci


wielka miłość a małżeństwo, czyli idea i praktyka społeczna

29 kwiecień 2009

“Przed kilku miesiącami zaproszono mnie do pewnego stowarzyszenia kobiecego na wieczór dyskusyjny. Z ciekawości poszedłem. [...] Otóż były tam na porządku dziennym dwa referaty. W pierwszym wybitna prawniczka referowała właśnie nową ustawę małżeńską, do której jakimś sposobem udało się jej dotrzeć; w drugim znakomita powieścipisarka mówiła ogólnie o stosunku kobiet do miłości. Następnie otwarto dyskusję. Można było przypuszczać, że dyskusja będzie toczyła się głównie pierwszego punktu, zwłaszcza że chodziło o postanowienie jakiejś akcji w tej sprawie; podczas gdy drugi punkt – kobieta i miłość – zdawał się raczej rzeczą osobistą i mniej nadającą się do publicznych roztrząsań. Tymczasem – o dziwo! – nikt nie zażądał głosu w sprawie nowej ustawy małżeńskiej, natomiast nie można było nastarczyć z udzielaniem głosu paniom i panienkom, które wygłupiały się na temat, że każda kobieta ma prawo do ‘wielkiej miłości’ itd.

Niewiele tedy może liczyć Komisja Kodyfikacyjna na pomoc społeczeństwa.”

Tadeusz Żeleński (Boy), Nasi okupanci

***

Dobry cytat. Problemy społeczeństwa obywatelskiego po 1918 roku, jak po 1989 roku. Debaty o ideach ważniejsze od debat nad praktycznym wymiarem polityki społecznej.


pogromy i legiony

22 kwiecień 2009

29.01.1919. Okolice Włodzimierza Wołyńskiego. Broniewski – legionista notuje:

Żydki mieli szalonego pietra, bo zaangażowali się za bardzo względem Ukraińców; podobno przyjmowali ich chlebem i solą, wyszli naprzeciw z orkiestrą. Wszelkiego rodzaju ‘dowództwa’ ściągnęły dopiero następnego dnia. Waleczny Krzysik, Dąbrowski aż zacierali ręce z uciechy, jak to będą mogli teraz Żydków gnębić. Tego dnia rano ludzie z kompanii rzeszowskiej poczęli rabować po mieście nie zważając na rozkazy swoich oficerów. Powstrzymały ich dopiero nasze patrole. Poznałem po raz pierwszy nasze ojczyste chuligaństwo. [… ocenzurowane]

Powtarzalność pewnego tropu – witanie chlebem i solą; zdrada Żydów. W Jedwabnem powtórzy się ta sama historia – jako uzasadnienie pogromu. A tu wcześniejszy przyczynek do historii rasizmu w Polsce.

Władysław Broniewski. Pamiętnik 1918-1922


technokracja

22 kwiecień 2009

“W drodze do Lublina przysłuchiwałem się ciekawej rozmowie. W przedziale było kilku oficerów, nas dwóch ‘podchorążych’, ordynans i jeden cywil. Z tym ostatnim wszcząłem rozmowę o polityce; mówił bardzo logicznie, jasno, zwarcie. Był członkiem frakcji, jak się domyśliłem.

W trakcie tej naszej rozmowy jeden z oficerów siedzących w kącie, przerywając mu, zapytał: ‘Przepraszam pana, czym pan jest z zawodu?’ – ‘Jestem robotnikiem.’ – ‘Dziękuję panu. Moje nazwisko X. Jestem lekarzem od chorób dziecinnych. Wtrąciłem się do pańskiej rozmowy, ponieważ zainteresował mnie entuzjazm pana. Ja także byłem entuzjastą lat temu 25; byłem jeszcze w tej grupie z Piłsudskim, gdyśmy tworzyli pierwsze początki partii. [...] Z czasem to minęło. Zacząłem szukać nowych punktów wyjścia. W 1905 roku patrzyłem, jak nasza maleńka grupa rozrosła się w potężną organizację, jak obejmowała tysiące ludzi, i dumny byłem, a jednak myślałem sobie: ot, surowiec wszystko – brak techniki w realizowaniu idei. Zniechęcenie mnie ogarnęło i wtenczas zacząłem, wiesz pan, gdzie chodzić? – do cyrku. Proszę, panie, niech pan się nie śmieje – to wszystko stosuje się do głównej myśli. Otóż w cyrku widziałem żonglera.

Proszę, panie, wziął jedną butelkę i puścił ją w ruch dookoła siebie; potem drugą, trzecią, aż sześć butelek wirowało koło niego, kierowanych nieznacznym ruchem palca. Później żongler przechylił się naprzód, zbierał butelki jedna po drugiej nogą i stawiał na ziemi. I ot! pomyślałem sobie: do jakich rezultatów doprowadzić może technika. Odtąd, proszę, panie, szukam tej techniki w każdej dziedzinie życia, a zwłaszcza w ruchu społecznym, w kooperatywach, z związkach zawodowych, jak i w swoim fachu.”

Władysław Broniewski. Pamiętnik 1918-1922


konformizm historyków

10 kwiecień 2009

Prof. Tadeusz Zieliński, jeden z najwybitniejszych polskich filologów klasycznych. Tych informacji o profesorze wikipedyści nie zamieścili. Cenzura wewnętrzna. Zapewne. Tego wiedzieć nie trzeba.

***

“I tak się stało, że jeszcze pełen szlachetnego patosu i wzniosły w gestach swych poetyckich deklamacji – ten stary człowiek stracił jak gdyby poczucie rzeczywistości. Pisząc swe naukowe dzieło o Hellenizmie i judaizmie – nie zrozumiał dziejowych perspektyw i analogii zachodzących między dwiema epokami historycznymi. W naukowych wywodach dyskredytując wartości moralne judaizmu, a wynosząc hellenizm, jego religię i kulturę, i wywodząc z nich chrześcijaństwo – jakby zapomniał, że głosi takie poglądy w czasie triumfów hitlerowskich, rosnącego faszyzmu, zagrożenia Żydów. Że tym samym leje wodę na młyn zgubnych dla Żydów teorii.

Żydzi poczuli się tą książką specjalnie dotknięci, uznali Zielińskiego za bojowego teoretycznego antysemitę. Wywiązała się przykra i nerwowa polemika.

Drugim faktem, który zdyskredytował Zielińskiego w oczach calego postępowego odłamu społeczeństwa, była jego rola podczas wizyty Goebbelsa.

Latem 1934 roku Goebbels [...] już był groźnym symbolem nienawistnego niemieckiego faszyzmu. Zaprosiła go do Warszawy tak zwana Międzynarodowa Unia Intelektualna, przypuszczalnie pod presją rządu. Do Unii tej należeli i uczestniczyli w jej zjazdach zagranicznych różni pisarze i działacze kulturalni nie odznaczający się wcale faszystowskimi poglądami. Szczęśliwy instynkt czy wyraźna odraza nie pozwoliły im wtedy podjąć się zadania, które wypełnił profesor Tadeusz Zieliński, nominalny prezes Unii.

Dlaczego ‘brodaty Jowisz z prawego ramienia Akademii’, jak go złośliwie nazywał Rzymowski, podjął się tej funkcji i wystąpił na forum z mową powitalną, patetyczną i piękną jak zawsze, którą na domiar złego rozniosły po kraju i za granicą radiowe anteny? Czy nie orientował się, a jakiej haniebnej roli występuje, czy podjął się pośrednictwa pod przymusem, czy postąpił zgodnie ze swą naturą trwożliwego z usposobienia i zawsze godzącego się z władzą – konformisty?

Wizyta Goebbelsa i rola, jaką odegrał w tej sprawie Zieliński, wywołała burzę protestów, wiele listów ogłoszonych w pismach postępowych i liberalnych. Określiła ona także postawę życiową Zielińskiego, którą w ten sposób scharakteryzował Rzymowski w “Epoce”:

‘W dawnych salonach petersburskich – zaszczyty moskiewskie, wśród ruin greckich – kapłan Apollina, w Watykanie – papista, w uniwersytecie im. Józefa Piłsudskiego – piłsudczyk, w Lublinie – polski klerykał.’

[...]

Z tego żałosnego pobojowiska jego warszawskiego życia, z ruin państwa polskiego, któego chciał być obywatelem, z tego przejściowego etapu długiego i urozmaiconego życia – zabrał Tadeusza Zielińskiego syn. Syn – to znaczy Niemiec. Do siebie – to znaczy do Monachium. Za pozwoleniem władz hitlerowskich.”

Mortkowicz-Olczakowa, Hanna. Bunt wspomnień. Warszawa: PIW, 1961.


Żeromski, Żydzi-żołnierze i polski Drang nach Osten

9 kwiecień 2009

Niekonsekwencja? Pewnie tak. ;) Ale chyba warto:

***

Osobiście przypominam sobie, jak przyniosłam do pensjonatu pani Bilińskiej latem 1920 roku protest przeciw obozowi odosobnienia dla żołnierzy Żydów, który dowództwo armii zorganizowało w Jabłonnie, w czasie gdy Armia Czerwona zbliżała się do Warszawy. Żeromski jeden z pierwszych podpisał wtedy ten protest, zredagowany przez Stefanię Sempołowską. Tak samo protestował przeciw wszelkiej dyskryminacji rasowej, kiedy odrzucono kandydaturę Szymona Askenazego na profesora uniwersytetu.

Tak samo odnosił się negatywnie do agresji na wschód. “Mniej Te Deum, a więcej oleum” – powiedział podobno, gdy uroczyste nabożeństwo czciło zwycięstwo polskie pod Kijowem.

Hanna Mortkowicz-Olczakowa. Bunt wspomnień. Warszawa: PIW, 1961.