hipokryzja w eksplanacji naukowej

… przykład biografii.

“Według uproszczonego schematu przyłożonego do curriculum vitae Reymonta, kochał się on bardzo często w młodości (niejednokrotnie adorował równocześnie kilka kobiet), a gdy się już ‘wyszumiał’, ożenił się w roku 1902 z Aurelią z Szacsznajdrów Szabłowską i odtąd wiódł stateczny żyowt dosyć przykładnego małżonka. [...]

Żona Reymonta – jak stwierdzają jego przyjaciele oraz niektórzy krewni – nie dorastała do utalentowanego małżonka, chociaż znała dobrze język francuski (tu Reymont nie był mocny…) i starała się o jak najlepszą prezentację towarzyską. Świadectwo Orzeszkowej [...] jest dla Aurelii Reymontowej niekorzystne. Na podobne opinie natrafiamy także gdzie indziej – mogłoby to stanowić pewnego rodzaju usprawiedliwienie dla pisarza, gdy nadal starał się bardzo żywo interesować innymi kobietami.”

Tomasz Jodełka-Burzecki, “Wstęp” do: W.S. Reymont, Miłość i katastrofa. Listy do Wandy Szczukowej (1978).

Trywialny, choć ciągle żywy przykład, jak “naukowo” wytłumaczyć podwójną moralność geniusza literatury narodowej (= geniusza narodowego), który miewa nieromantyczne a całkiem burżyjskie słabości: Chudy literat żeni się z kobietą z pieniędzmi, która dba o jego dom i wygląd. Ale przy tym nie jest ani muzą, ani towarzyszką intelektualną… Proste pytanie: a może Reymont nie chciał inteligentnej kobiety, ale właśnie kuferek z pieniędzmi i gospodynię domową z dobrym francuskim, na której tle mógłby błyszczeć, i która tolerowałaby jego skoki w bok? Ale to pytanie jakoś nie przystoi… Przystoi inny schemat: oto kolejny geniusz – ofiara mezaliansu ducha, która *musi* szukać cielesnego pocieszenia w ramionach kochanek…

Wg autora, Reymont zresztą szumiał nawet ze swoją nieadekwatną żoną przed ślubem:

“W kręgu rodzinnym wiedziano o ścisłym związku Reymonta z Aurelią Szacsznajder-Szabłowską. Starsza siostra zapewne ponaglała go do małżeństwa, uważając, że ten wolny związek wpływa niekorzystnie na jego zdrowie (sic!) i na inne ważne sprawy życiowe.”

I to z pewnością z chęci oszczędzania zdrowia wielki pisarz, zdaniem historyka literatury, utrzymuje w tajemnocy sekrety swego życia prywatnego. A może przez artystyczną delikatność?

“”Wanda Szczukowa [nowa kochanka] nie wiedziała, że od kilku lat łączył Reymonta bardzo ścisły związek z inną byłą żoną – Aurelią Szabłowską.” Tą, którą poślubi ze względu a zdrowie…

I ta komedia to drobiazg. Wypis na marginesie. Ale bawi, że w dekady po Boy takie kwiatki wiecznie żywe i kwitnące. Nawet dzisiaj.

Odpowiedzi: 2 do “hipokryzja w eksplanacji naukowej”

  1. agnieszka mówi:

    Najgorsze, że to nie żaden “kwiatek”, tylko codzienność w świecie naukowym… Przypomnę choćby Wojciszke:

    “Jeśli mężczyzna chce seksu, to tylko takiego, który kończy się sukcesem reprodukcyjnym?

    - Oczywiście nie jest to świadoma motywacja. Nikt nie chodzi po ulicy, przyglądając się kobietom i szukając takiej, z którą uda się ten sukces odnieść. Przyciąga to, co ma sens.

    Czyli?

    - Młode kobiety, które są ładne i mają wydatne wcięcie w talii. Krótko mówiąc – płodne, choć oczywiście nikt o tym nie myśli w ten sposób, podobnie jak nie myślimy o smakowitej gruszce jako źródle sacharozy i innych węglowodanów.

    Nie ma nic niezwykłego w tym, co przytrafiło się premierowi Marcinkiewiczowi, który porzucił żonę dla młodszej. To może się nie podobać, ale to standard u zamożnych mężczyzn o wysokiej pozycji społecznej. Wśród moich kolegów, amerykańskich czy polskich profesorów, znam tylko kilku, którzy mają tę samą żonę od 30 lat.”

    http://wyborcza.pl/1,76842,6368013,Trudno_byc_seksownym_bez_kasy.html?as=4&ias=4&startsz=x

    Jak miło dorobić naukową teorię do zachowania swoich kolegów po fachu.

  2. blogali mówi:

    Agnieszko,
    Dzieki za ten cytat i komentarz… Bez komentarza. A najgorsze, ze takie bzdety wychodza w jednej z najbardziej opiniotworczych, liberalnych i feminizmowi przyjaznych gazet. I co? I nic! Feminizm lubimy i popieramy (szczegolnie ten uprawiany przez panny z glebokim wcieciem w talii), ale konsekwencji praktycznych z tego nie wyciagamy – bo wiadomo kto rzadzi.

Dodaj komentarz